WITAMY SERDECZNIE NA STRONIE KOMITETU PiS OCHOTA

poniedziałek, 9 lutego 2015

Wiceburmistrz Ochoty o obywatelskich projektach: Tego nie da się zrobić

Jesteśmy pierwszymi, którzy mają odwagę to powiedzieć: części projektów wybranych w budżecie partycypacyjnym nie da się zrobić - mówi wiceburmistrz Ochoty. I dodaje: - Takich dzielnic będzie więcej.
- Poprzedni wiceburmistrz Ochoty Piotr Żbikowski zapewniał nas, że wybrane projekty zostaną zrealizowane bez dyskusji, że nie ma ryzyka. A teraz słyszymy, że nie się da. Przecież to absurd - denerwuje się Joanna Sanecka.

Pomagała autorce projektu związanego z parkiem Wielkopolski na Starej Ochocie. Chodzi o nasadzenia i drobne remonty. Koszt 338 tys. zł. Dostał najwięcej głosów w tym obszarze - 1094. Jego autorki właśnie otrzymały pismo z ochockiego wydziału ochrony środowiska, z którego wynika, że znaczna część ich pomysłów jest zagrożona, przy części jest adnotacja: "zadanie niewykonalne".

Do tej pory urzędnicy podkreślali, że projekty wybrane przez mieszkańców w budżecie obywatelskim są umową społeczną. Hanna Gronkiewicz-Waltz zachęcała warszawiaków do wzięcia spraw w swoje ręce. Przed rokiem było zarezerwowanych na pomysły mieszkańców ponad 26 mln zł. Teraz władze miasta angażują się w promocję drugiej edycji budżetu partycypacyjnego z rekordową w Polsce pulą ponad 51 mln zł.

Problemy z Parkiem Wielkopolski

Było słychać głosy, że część projektów z pierwszej edycji jest trudna, ale do tej pory zawsze urzędnicy zapewniali, że wszystkie zostaną zrealizowane.

- W przegłosowanym przez radnych budżecie znalazły się pieniądze na wszystkie pomysły wybrane przez mieszkańców - zapewniał w połowie stycznia wiceprezydent miasta Jarosław Jóźwiak. Zaznaczył, że niektóre projekty rowerowe czekają jeszcze na odpowiednie rozporządzenie. Ale to miała być tylko formalność.

Teraz słyszymy, że części projektów nie da się zrealizować. Wszystkie dotyczą parku Wielkopolski. Poza nasadzeniami i remontem to też budowa latarni nad stołami do ping-ponga (za 21 tys. zł) oraz budowa małego wybiegu na psów (za 8 tys. zł).

- W urzędzie usłyszałam, że do naszego projektu "Ochota na ping-ponga" potrzeba stworzyć plan energetyczno-wodny dla całego parku, a na to nie ma w tym roku pieniędzy. Ale przecież projekt przeszedł weryfikację formalną. I wtedy o żadnym planie nie było mowy - mówi Agata Urbanik, jego współautorka. I dodaje: - Urzędniczka zasugerowała nam, żebyśmy wycofały już wybrany projekt i zgłosiły go jeszcze raz w kolejnej edycji budżetu. To niedorzeczne. Nie zrobimy tego. Ludzie przecież na niego zagłosowali. Stracimy wiarygodność, ale straci ją też urząd.

Zagrożone latarnie nad stołami, fontanna, domki dla owadów...

Problem polega na tym, że zmiany w parku Wielkopolski wymagają uzgodnień z konserwatorem zabytków. Naczelniczka ochockiego wydziału ochrony środowiska w piśmie sprzed kilku dni informuje np., że ze względów konserwatorskich nie będzie możliwa budowa małego wybiegu dla psów. Tylko dlaczego nikt tego nie sprawdził, zanim projekt został dopuszczony do głosowania?

Naczelniczka napisała również, że w 2015 roku nie da się postawić latarń nad stołami, zbudować niewielkiej fontanny w parku. A regulamin budżetu obywatelskiego zakłada, że wszystkie projekty muszą być zrealizowane w ciągu roku. Ponadto zagrożone są: budowa domków dla owadów, odtworzenie alei bzów i nasadzenia 50 drzew i 70 krzewów. W przypadku nasadzeń jest adnotacja: "wymaga opracowania konkretnego planu".

- Przecież w naszym projekcie na taki plan były zarezerwowane pieniądze. Nie rozumiem, dlaczego urzędnicy, zamiast szybko ogłosić przetarg na jego opracowanie, od razu przesądzają, że zadanie jest zagrożone - stwierdza Joanna Sanecka. I też zauważa, że pomysł przeszedł wcześniej weryfikację formalną. Mówi, że w jego promocję zaangażowały się dzieci, że cieszyły się, kiedy projekt wygrał. - Co teraz im powiemy? Nie da się? - pyta.

Wiceburmistrz podjął decyzję "bez konsultacji"

Nowy wiceburmistrz Ochoty Grzegorz Wysocki (Warszawska Wspólnota Samorządowa, jeden ze współorganizatorów referendum w sprawie odwołania prezydent miasta w 2013 roku) rozmowę zaczyna pytaniem: - Czy jeżeli mieszkańcy wybraliby w budżecie obywatelskim zamknięcie Grójeckiej, to zamknąłby pan?

Tłumaczy, że według niego "niektóre pomysły mieszkańców zbyt pochopnie dopuszczono do głosowania". - Gdybym wtedy był w urzędzie, trzy razy bym się zastanowił - mówi. Przyznaje, że niektóre pomysły związane z parkiem Wielkopolski są zagrożone, a części - jak twierdzi - nie da się zrealizować. - Jako pierwsi mamy odwagę to powiedzieć. Zapewniam, że będą inne dzielnice - stwierdza stanowczo wiceburmistrz Wysocki.

Zaniepokojonych autorów projektów uspokaja wiceprezydent Jarosław Jóźwiak. - Będziemy realizować te projekty. Burmistrz Ochoty Katarzyna Łęgiewicz poinformowała mnie, że jej zastępca podjął decyzję bez konsultacji z nią, pod jej nieobecność - przekonuje Jóźwiak.

Joanna Sanecka kwituje: - Dla urzędu to powinna być sprawa honorowa. Bo inaczej zaufanie ludzi do władzy zostanie podkopane.

Źródło: http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,17338973,Wiceburmistrz_Ochoty_o_obywatelskich_projektach__Tego.html#TRNajCzytSST