WITAMY SERDECZNIE NA STRONIE KOMITETU PiS OCHOTA

sobota, 27 września 2014

Redakcja Nowej Ochoty: Edward Wojciech Markowski


Ponieważ w periodyku „Nowa Ochota” zamieszczam swoje teksty, więc uważam za swój obowiązek napisać parę słów o sobie. Posiadam wykształcenie wyższe – matematyk, mieszkaniec Ochoty od kilku pokoleń. Wieloletni nauczyciel szkół ochockich, radny dzielnicy Ochota przez pięć kadencji. W latach 1993-1994 wiceprzewodniczący rady Gminy Ochota. Zastępca naczelnika wydziału w Kuratorium Warszawskim, dyrektor ekonomiczny oświaty na Ochocie (ZEAS). Członek Komisji ds. modernizacji Bazaru Banacha, przeciwnik budowy na tym terenie budynków TBS, czyli likwidacji wielu miejsc pracy kupców. Odznaczony medalem Świętego Stanisława „Zasłużony dla Archidiecezji Warszawskiej” przez Jego Eminencję ks. Kazimierza Kardynała Nycza. Przez trzy kadencje jestem radnym Dzielnicy Ochota w klubie Prawa i Sprawiedliwości. Z racji zbliżających się wyborów samorządowych kilku „wesołków” wzięło do ręki spis dokonań Rady Dzielnicy w mijającej kadencji i w bezczelny sposób głosi, że wszystko to ich zasługa. Podobnie zachowywał się imć Onufry Zagłoba, mówiąc: „jam nie chwalący się to uczyniłem”. Wobec takiego dictum dla hecy powiem: wszystko co dobre dla Ochoty to zrobiłem ja, co złego to „oni”.

Z poważaniem
Edward Markowski
Czytaj dalej »

piątek, 26 września 2014

Redakcja Nowej Ochoty: Iwona Długokęcka-Tabaka


Z Ochotą związana jestem od 1986 roku, czyli większość swojego życia. Tutaj mieszkam. Tutaj pracuję, w Liceum Ogólnokształcącym im. E. Dembowskiego przy  ulicy Szczęśliwickiej  jako nauczyciel języka polskiego. Studia, filologię polską, skończyłam na Uniwersytecie Warszawskim; później w ramach doskonalenia ukończyłam jeszcze Podyplomowe Studium Polonistyczne w Państwowej Akademii Nauk, Podyplomowe Studia Bibliotekoznawcze i Podyplomowe Studia Filozofii i Etyki na UW. Kiedy moje dwie córki przestały wymagać poświęcania im tak wiele czasu, jak wtedy, kiedy były małymi dziećmi, postanowiłam zaangażować się w działalność społeczną. Z tego powodu, razem z grupką kolegów, zdecydowaliśmy się na założenie i redagowanie „Nowej Ochoty”.
Należę też do Komitetu Prawa i Sprawiedliwości na Ochocie i staram się aktywnie uczestniczyć w jego pracach, tak na terenie dzielnicy, jak w Warszawie. Nie ukrywam jednak, że interesują mnie przede wszystkim sprawy lokalne, zwłaszcza związane z jakością życia w naszej dzielnicy. Dlatego w swoich tekstach staram się pisać o tym, co jego dotyczy.
Jestem osobą o poglądach tradycyjnych, zawsze opowiadam się po stronie porządku, sprawiedliwości, dlatego boli mnie, że nie wszystko, i w naszej dzielnicy, i w Warszawie, i w kraju jest takie; że manipuluje się opinią publiczną, przedstawiając pewne fakty i działania niezgodnie z prawdą. Robią to również władze naszej dzielnicy i media lokalne.
Z racji wykształcenia i pracy bliski jest mi problem edukacji i wychowania dzieci i młodzieży. Trudno mi pogodzić się z coraz liczniejszymi grupami młodych ludzi nudzącymi się na osiedlowych podwórkach, pijącymi, dopuszczającymi się aktów wandalizmu. Powinno się zaproponować im coś, co by ich zainteresowało i zaangażowało, ukierunkowało właściwie ich energię. To się wiąże ze zwiększeniem nakładów na placówki oświatowo-kulturalne, świetlice środowiskowe. Jestem przekonana, że należy dbać o pamięć historii, bo „narody bez historii giną”, dlatego kilkakrotnie pisałam dla Państwa o Reducie Ordona, w który to projekt staram się angażować. Mam nadzieję, że „Nowa Ochota” dociera do coraz szerszego grona odbiorców, o co się staramy, że znajdujecie Państwo teksty dla siebie interesujące na tyle, żeby w dalszym ciągu nas czytać. Jeśli tak będzie, ja bez wątpienia, będę ciągle dla Państwa pisać, starając się być coraz lepsza w tym co robię.

Iwona Długokęcka-Tabaka
Czytaj dalej »

czwartek, 25 września 2014

Redakcja Nowej Ochoty: Andrzej Kończykowski


Kiedy postanowiliśmy napisać Państwu coś o sobie - wydawało się to łatwe. Ale po namyśle przyszła refleksja. Bo przedstawienie Państwu swojego CV może okazać się zbyt oficjalne a na pewno nudne, a opis swojej osoby wyłącznie „z korzystnej strony” – raczej będzie niezbyt prawdziwy. Zatem o sobie krótko i trochę krytycznie, skupiając się na tym, co ja robię w tym towarzystwie i w tej gazecie. Wiek – już emerytalny, wykształcenie – wyższe (mgr inż. mechanik po Politechnice Warszawskiej), stan cywilny – żonaty, zawodów wykonywanych kilka - projektant, kierownik zakładu, manager, prezes firmy, indywidualny przedsiębiorca, pracownik laboratorium drogowego... Zamiłowania - trochę sportu (żagle, narty, rower...), a ostatnio – stosownie do wieku - kawałek lasu nad jeziorkiem.
Pochodzenie – syn powstańca warszawskiego i stąd szacunek dla Powstania Warszawskiego i krytyczny stosunek do czasów późniejszych.
Zapatrywania polityczne, – wieloletni sympatyk, a wreszcie członek partii Prawo i Sprawiedliwość. Co mnie irytuje? – władza prymitywna, arogancka i butna, zapominająca o swojej służebnej roli w stosunku do wyborców i obywateli. Co mnie cieszy? – zaangażowanie ludzi, rozmowa i możliwość uczciwego porozumienia, które można zawrzeć, by zrealizować coś sensownego i pożytecznego. Od czasów studenckich pociągały mnie sprawy organizowania przedsięwzięć kulturalnych, turystycznych, sportowych.... - wtedy nazywało się to pracą społeczną. W tamtych czasach był to klub i organizacja studencka, a teraz jest to wspólnota mieszkaniowa i moje podwórko. Nieskromnie powiem, że część tej działalności zapisuję sobie jako pewien sukces, ale zaliczyłem również pasmo zniechęcających porażek, zwłaszcza w zderzeniu ze strukturami firm miejskich i państwowych. W mojej ocenie są to jednak struktury słabo reformowalne. Pisanie w „Nowej Ochocie” traktuję jako propozycję dialogu z czytelnikiem i możliwość nieco skuteczniejszego przedstawienia moich doświadczeń i wniosków na różne tematy. Na pierwszym miejscu tych tematów jest coś, co kiedyś zostało nazwane „małą ojczyzną”, – czyli moje podwórko, moja ulica, moja dzielnica, moje miasto.... To słowo „moje” nie jest wyrazem egoizmu. To bardziej wskazanie, że chcę mieć prawo głosu w sprawach, które dotyczą bezpośrednio mnie i ludzi, z którymi przyszło mi żyć i mieszkać „po sąsiedzku”. Oczywiście interesują mnie inne tematy – ale w tym względzie odsyłam Państwa do innych numerów „Nowej Ochoty”.

Andrzej Kończykowski

Czytaj dalej »

środa, 24 września 2014

Redakcja Nowej Ochoty: Andrzej Jegliński


Ukończył wydział Handlu Zagranicznego, Państwowe Studium Stenotypii i Języków Obcych i wydział Prawa i Administracji, Uniwersytet Warszawski.
Związany od wczesnego dzieciństwa (od roku 1962) z Ochotą. Jest mieszkańcem Rakowca i z tego okręgu został wybrany do Rady Dzielnicy Ochota w ostatnich wyborach samorządowych. Uzyskał 955 głosów, co jest czwartym wynikiem w Radzie Dzielnicy.
Uczęszczał do Szkoły Podstawowej nr. 10 przy ul. Jasielskiej na Rakowcu, a po jej ukończeniu do Liceum im. H. Kołłątaja. Tam należał do 210 WDHiZ im. Cypriana Godebskiego, gdzie był zastępowym w drużynie starszoharcerskiej, a później przybocznym i drużynowym zuchów, przy sąsiadującej ówcześnie z liceum Szkole Podstawowej nr 39.
Wyczynowo uprawiał sport - trenował na "Skrze" biegi długie i średnie, w tamtych czasach był to jedyny w Polsce stadion z tartanową nawierzchnią.
W Radzie Dzielnicy pracuje w czterech komisjach:
- Komisja Zdrowia i Opieki Społecznej,
- Komisja Kultury,
- Komisja Bezpieczeństwa i Porządku Publicznego,
- Komisja Mieszkaniowa,
Jest sekretarzem klubu radnych PiS w Radzie Dzielnicy.
W ochockim komitecie partii sprawuje funkcję Sekretarza, jest członkiem Zarządu warszawskiego okręgu Prawa i Sprawiedliwości.
Zapalony wędkarz, kibic sportowy, miłośnik muzyki i książek, interesuje się polityką, śladami obcych cywilizacji, "nieznanym" -  wszystkim co niezbadane i nieodkryte.
Jedna córka, dziadek Frania i Jasia.
Czytaj dalej »

wtorek, 23 września 2014

Redakcja Nowej Ochoty: Cezary Hubert Talarczyk


Jestem od urodzenia mieszkańcem Ochoty (ur. w 1990 roku w Warszawie). Uczęszczałem do Szkoły Podstawowej nr 9 przy ul. Białobrzeskiej, Gimnazjum nr 17 przy ul. Powstańców Wielkopolskich i Liceum Ogólnokształcącego nr 48 przy ul. Szczęśliwickiej. Ukończyłem studia inżynierskie na kierunku Ochrona Środowiska. Jako inżynier ochrony środowiska posiadam dogłębną wiedzę dotyczącą ochrony środowiska. Zdobyłem wiedzę z zakresu nauk matematyczno-przyrodniczych, nauk o środowisku oraz technicznych, rolniczych i leśnych. Posiadam doświadczenie laboratoryjne z zakresu metodyki badań środowiskowych, znam techniki i technologie istotne dla ochrony środowiska. Jestem przygotowany do podejmowania zadań w zakresie problematyki ochrony środowiska dotyczącej ochrony środowiska przyrodniczego, racjonalnego wykorzystania zasobów wodnych i glebowych, składowania i unieszkodliwiania odpadów, rekultywacji terenów zdegradowanych oraz bezpiecznego składowania odpadów. Nabyłem gruntowną wiedzę z zakresu biologii środowiskowej, budowy i funkcjonowania podstawowych typów ekosystemów i krajobrazu czy organizacji i sporządzania projektów. Dodatkowo podczas studiów zdobyłem wiedzę dotyczącą m.in.: prowadzenia postępowań administracyjnych w sprawach dotyczących decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla planowanych przedsięwzięć mogących potencjalnie znacząco oddziaływać na środowisko, badań jakości gleby, prowadzenia spraw z zakresu gospodarowania wodami i gospodarki wodnej, dopuszczalnego poziomu hałasu czy jak przeciwdziałać niekorzystnym przeobrażeniom środowiska. Posiadam również gruntowną wiedzę z zakresu nauk matematycznych: statystyki oraz ekonomii i zarządzania w ochronie środowiska. Obecnie cały czas dokształcam się w zakresie ochrony środowiska, studiując ów kierunek w systemie niestacjonarnym na studiach magisterskich na specjalizacji odnawialne źródła energii i gospodarka odpadami. Realizowane przez mnie studia drugiego stopnia kładą nacisk przede wszystkim na zagadnienie gospodarki odpadowej w zakresie zarządzania i organizacji gospodarki odpadowej, przetwarzania surowców odpadowych czy programowania logistyki gospodarki odpadami. Aktywnie angażuje się w życie uczelni poprzez uczestnictwo w kołach naukowych czy Radzie Wydziału. Jestem uczestnikiem wielu konferencji naukowych. Laureatem konkursu Eko-Pozytywni. Od 2010 roku jestem członkiem komitetu PiS Ochota, a od 2011 roku pełnoprawnym członkiem Prawa i Sprawiedliwości. W dniu 21 września 2012 roku głosami członków PiS na Ochocie wszedłem w skład Zarządu Komitetu, gdzie pełnię funkcję Skarbnika. W celu dostarczaniu Państwu informacji z życia naszej dzielnicy postanowiłem stworzyć stronę www.pisochot.blogspot.com i fanpage Komitetu PiS Ochota, a wraz z grupą przyjaciół udało nam się stworzyć gazetę „Nową Ochotę”, którą wydajemy już ponad rok. W gazecie staram się informować Państwa o bieżących wydarzeniach z życia dzielnicy. Kultura, ochrona środowiska, bezpieczeństwo zdrowie czy opieka społeczna to główne tematy jakie staram się poruszać w naszej gazecie. Na pierwszym miejscu zawsze stawiam sprawy lokalne. Obecnie pracuję jako administrator terenów zielonych w administracji samorządowej m.st. Warszawy. Z racji mojego wykształcenia jak i doświadczenia zawodowego na sercu leżą mi przede wszystkim ochockie tereny zielone, które w moim odczuciu są źle zarządzane. Coraz mniej jest zieleni w naszej dzielnicy, podejmowane są błędne decyzje dotyczące wycinek drzew, co budzi mój stanowczy sprzeciw. Po pracy uwielbiam aktywnie spędzać czas. Lubię grać w siatkówkę, jeździć na rowerze czy pływać.

Z poważaniem
Cezary Talarczyk

Czytaj dalej »

DARIUSZ RĄCZKA I ZESPÓŁ FANTASMAGORIA - 27 września godz. 18.00, OKO

W ramach cyklu wieczory Bardów zapraszamy na koncert Dariusza Rączki i zespołu Fantasmagoria. W repertuarze zespołu znajdujemy wyraziste teksty (napisane także przez prawdziwych, zwykle umarłych już poetów) zaaranżowane klasycznie oraz balladowo. Grupa nie stroni jednak od różnych stylów muzycznych. Można tu znaleźć także elementy bluesa, swingu, pop-rocka czy nawet reggae i bossanovy.                                                                                                
Obecnie zespół tworzą:
Dariusz Rączka - śpiew, gitara akustyczna, harmonijka, kompozytor
Piotr Czechowski - cajon, perkusjonalia
Maciej Rejmentowski - gitary różne
Marek Parzych - bas, kontrabas
Anna Kolasa-Rączka - śpiew

Fantasmagoria to zespół muzyczny z Warszawy założony przez Dariusza Rączkę, jego nieustającego lidera, głównego kompozytora i autora  tekstów. Początki zespołu sięgają roku 1998. Zadebiutowali w 2001 r. Dariusz Rączka z zespołem FANTASMAGORIA wydał jedną płytę „In blanco”.

Ważniejsze nagrody:
14.09.2013 (Zimne Doły) - WYRÓŻNIENIE w I Festiwalu Piosenki Dołującej (werdykt jury: 8 równorzędnych wyróżnień m. in. dla Kuby Sienkiewicza)
2 sierpnia 2013 r. (Starachowice) - WYRÓŻNIENIE w Festiwalu Piosenki "W DRODZE" (występ solo)
18 listopada 2012 r. (Iłża) - I NAGRODA w XX Ogólnopolskich Spotkaniach z Balladą
9 września 2012 r. - NAGRODA SPECJALNA Radia "MAZOWSZE" dla Dariusza Rączki (występ solo)
2 września 2012 r. - NAGRODA GŁÓWNA dla Dariusza Rączki w WARKA MUSIC SHOW (występ solo)
26 maja 2012 (Busko-Zdrój) - WYRÓŻNIENIE w V Ogólnopolskim Festiwalu im. Wojtka Belona
28 maja 2011 r. (Iłża) - II NAGRODA w XXV Ogólnopolskim Turnieju im. Bolesława Leśmiana w kategorii "poezja śpiewana"
14 listopada 2010 r. (Iłża) - II NAGRODA w XVIII Ogólnopolskich Spotkaniach z Balladą
12 grudnia 2008 r. (Teresin) - NAGRODA GŁÓWNA w I Ogólnopolskim Festiwalu Piosenki z Duszą (występ solo)
18 listopada 2007 r. (Iłża) - III NAGRODA w XV Ogólnopolskich Spotkaniach z Balladą
17 sierpnia 2007 r. (Cisna, Dołżyca) - WYRÓŻNIENIE  w VII Festiwalu Sztuk Różnych "BIESZCZADZKIE ANIOŁY" (występ solo)

Bilety 20 zł przedsprzedaż | w dniu koncertu w cenie 25 zł
Ośrodek Kultury Ochoty, ul. Grójecka 75
Źródło: www.oko.com.pl
Czytaj dalej »

poniedziałek, 22 września 2014

Redakcja gazety "Nowa Ochota" - ludzie, działania, motywacja - kim jesteśmy ?


Szanowni Państwo !
Prawie półtora roku temu ukazał się pierwszy numer gazety „Nowa Ochota”. Przez ten czas nieco okrzepliśmy, nabraliśmy doświadczenia, a przede wszystkim zaistnieliśmy w przestrzeni publicznej naszej dzielnicy i przekonaliśmy do siebie grono czytelników.
Powstanie „Nowej Ochoty” to wynik starań grupy działaczy komitetu dzielnicowego partii Prawo i Sprawiedliwość, a zarazem mieszkańców Ochoty, dla których sprawy dzielnicy są  przedmiotem codziennego zainteresowania. Tworzyliśmy „Nową Ochotę” z myślą o tym, by - po prostu – mieć głos. Stwierdziliśmy, że tego głosu nie mamy i nie mamy sposobu, by ze swoimi opiniami, poglądami, sprawami i pomysłami „przebić się” do ludzi, do mieszkańców dzielnicy. Z drugiej strony, uznaliśmy, że należy przeciwstawić się nieustannemu i całkowicie irracjonalnemu przekazowi niechęci i wręcz nienawiści w stosunku do naszego ugrupowania. Nie mając głosu, nie mogliśmy się nawet przedstawić naszych rzeczywistych poglądów i to nie tylko jako członków PiS-u, ale przede wszystkim jako osób działających w lokalnych społecznościach. Równocześnie, trudno nam się pogodzić z nachalnym przekazem głównych mediów i elit władzy powodującym wykluczenie opinii osób myślących tylko trochę bardziej krytycznie w stosunku do obecnej władzy. Przez lata oswajano nas z całkowicie anty-demokratyczną zasadą, że wszystko co nie jest zgodne z linią naszych rządzących, kwalifikuje się wyłącznie do kosza lub co najmniej do leczenia psychiatrycznego. W ten sposób skutecznie  pozbawiono głosu sporą część naszej społeczności i wyeliminowano wiele propozycji z oczywistą stratą dla nas wszystkich. Uważamy, że głos każdego z mieszkańców dzielnicy, miasta,  pełnoprawnych obywateli Rzeczpospolitej powinien być słyszalny, słuchany i brany pod uwagę. W końcu, większość decyzji władzy dotyczy bezpośrednio naszych spraw - a takimi sprawami są zarówno sprawy lokalne, dzielnicowe, jak i te  w sferach wielkiej polityki toczącej się w skali kraju. Jest jeszcze jeden czynnik, który zmotywował nas do założenia gazety. Jest to niezgoda na funkcjonujący obecnie sposób sprawowania władzy. Sposób jaskrawo widoczny na najwyższych szczeblach władzy, ale chyba najbardziej dokuczliwy na szczeblu lokalnym i w organach, które w swej nazwie mają przymiotnik „samorządowe”. Przez całe lata oswajano nas z arogancją, butą, kompletnym brakiem odpowiedzialności za czyny i słowa oraz bezkarnością rządzących. A przecież to dzięki naszym głosom dostali oni mandat do sprawowania urzędu i dzięki naszym pieniądzom utrzymują się z pracy na tym urzędzie. Dla nas, jako wyborców i obywateli, powinno być oczywiste, że mamy prawo ich oceniać i w razie potrzeby żądać wyjaśnień. Przecież ci rządzący są w gruncie rzeczy naszymi pracownikami ! Swoim głosem i swoją gazetą chcemy spowodować, by coraz skuteczniej egzekwowano takie podejście do sprawujących władzę. Chcemy, by urzędnik, funkcjonariusz państwowy pełnił rzeczywiście rolę przedstawiciela naszych interesów. Poruszaliśmy w „Nowej Ochocie” różne tematy. Pisaliśmy o tym, co dotyka nas bezpośrednio – o naszych podwórkach i o naszych wspólnotach mieszkaniowych, o zieleni w naszej dzielnicy, przestrzeniach do rekreacji i o sprawach bezpieczeństwa. Pisaliśmy o naszej Radzie Dzielnicy i o decyzjach Zarządu Dzielnicy. Poświęciliśmy szereg artykułów sprawom, które bezpośrednio obciążają nasze kieszenie – takim jak podwyżki opłat za użytkowanie wieczyste gruntów i śmiechu wartej „reformie śmieciowej”. Patrzyliśmy na nasze dzielnicowe inwestycje, takie jak przebudowa Teatru Ochoty i ślimacząca się budowa hali targowej przy ul. Banacha. Zabieraliśmy głos w sprawie referendum o odwołanie naszej radosnej pani Prezydent miasta i na temat wyborów do europarlamentu. Poruszaliśmy tematy o większym ciężarze gatunkowym, związane z poprawnością polityczną i podejściem naszych obecnie rządzących do nas jako obywateli i wyborców. Sporo miejsca poświęciliśmy również sprawom historii naszego miasta i naszej dzielnicy. Pisaliśmy nieco nostalgicznie o „Naszym Rakowcu”, ale nasze artykuły odnosiły się również do rocznic wybuchu II wojny światowej i Powstania Warszawskiego. Wielokrotnie poruszaliśmy temat, nieco zaniedbanej przez władze naszej dzielnicy, Reduty Ordona – miejsca o niezwykłej wadze emocjonalnej i historycznej. Tej sprawie poświęcamy całą stronę naszego dodatku specjalnego. W nieco lżejszej tonacji odnosimy się do spraw bieżących. Stałe miejsce w naszej gazecie znalazł „Pan Leoś z ul. Grójeckiej”, który w krótkich rozmowach z redaktorem naszej gazety ocenia w swoisty sposób różne sprawy bieżące, a w każdym numerze naszej gazety „Pytania Iwony” sondują opinie mieszkańców naszej dzielnicy na różne aktualne tematy. Jak Państwo widzicie - trochę się tego uzbierało. Ponieważ, jako redakcja „Nowej Ochoty”, tworzymy grupę osób w różnym wieku, o różnych zawodach i działających w różnych środowiskach lokalnych - w sposób oczywisty interesują nas różne sprawy i różnymi tematami zajmujemy się w naszych artykułach. Żeby wyjaśnić Państwu, dlaczego poruszamy te wszystkie tematy i kim jesteśmy, zaprezentujemy się w kolejnych postach na naszej stronie. Mamy nadzieję, że taka forma autoprezentacji przybliży Państwu nasze osoby i nasze motywacje.

Redakcja „Nowa Ochota”

Czytaj dalej »

Lato, lato pa pa – gitara hawajska - 27 września godz. 11.00

Cykl sobotnich spotkań muzycznych, imprez muzycznych dla dzieci w wieku 4 – 7 lat z rodzicami.
Poznawanie dźwięków, budowy instrumentów muzycznych. Wspólne muzykowanie prowadzą: Bogdan Kupisiewicz i Mariusz Puchłowski – muzycy zespołu Des Orient.

Bilety: 10 zł/ osoba
Ośrodek Kultury Ochoty | ul. Grójecka 75
Czytaj dalej »

sobota, 20 września 2014

Barbarzyńcy przyszli – spektakl 24 IX 2014

Zapraszamy na kolejną odsłonę Sceny Światoczułej:barbarzyncy_plakatwww
24 września 2014 (środa) o godz. 19.00
„Barbarzyńcy przyszli”, Teatr Ecce Homo z Kielc, reż. Stanisław Miedziewski

Spektakl powstał na motywach dramatu Andrzeja Stasiuka „Noc, czyli słowiańsko-germańska tragifarsa medyczna” i ma w sobie to, co w Stasiuku najlepsze – soczysty, żywy język, dowcip i dystans do tego, do czego w Polsce zwykle dystansu zachować się nie da. Oto bowiem główny bohater, polski złodziej samochodów, ginie od kuli,
a jego serce – doskonały towar eksportowy, równie dobry, jak sprowadzane przez niego niemieckie auta, trafia nigdzie indziej, jak do bogacza z Niemiec. Łącząca realizm ze światem zmarłych opowieść jest okazją do pokazania narodowych przywar, uprzedzeń, stereotypów, a także świetną zabawą dla widza, który w wielu miejscach odkryje nawiązania do tekstów kultury.

Reżyser Stanisław Miedziewski, biorąc na warsztat tragifarsę, na szczęście bardziej przywiązuje się do drugiego członu nazwy gatunku i z pomocą bardzo dobrych aktorów serwuje widzom zabawny seans terapeutyczny. Pokazuje, jacy jesteśmy z całym bagażem historycznych doświadczeń i…pozwala się z tego śmiać. Uświadamia też, że to właśnie te zabawne różnice tworzą tożsamość narodową, a polskie serce zawsze pozostanie słowiańskie, nawet przeszczepione Niemcowi.

Bilety 10 zł/os
Źródło: http://dkrakowiec.wordpress.com/2014/08/29/barbarzyncy-przyszli-spektakl-24-ix-2014/
Czytaj dalej »

piątek, 19 września 2014

Pan Leoś z ulicy Grójeckiej - Nowa Ochota, wrzesień

- Patrz pan, panie redaktorze jakie cwaniaki, co? Natknąłem się na pana Leosia na bazarku przy ul. Majewskiego.
- Kto taki? Pan Leoś zaskoczył mnie pytaniem.
- No te z Sojuszu Niby Lewicy! Nie dostał pan ulotki? Wszystko co dobre na Ochocie to niby ich zasługa! Ależ mają tupet, niech ich pająki pogryzą!
- No tak, zbliżają się wybory samorządowe, więc...
- Więc wyłażą nagle z dziury i przypisują sobie wszystkie zasługi, diabły przebrzydłe!
- Panie Leosiu, to rzeczywiście dość dziwne...
- Dziwne, dziwne - zaśmiał się sarkastycznie pan Leoś - nie dziwne tylko to czysta bezczelność, panie redaktorze! Wie pan co? Jak bardzo czerwoni by się nie napinali i starali - nie wolno im ufać! Zawsze kłamali i kłamią nadal!
I uścisnął mi pan Leoś mocno dłoń, i zniknął w tłumie, robiących codzienne zakupy na bazarku,, mieszkańców Ochoty.

Pana Leosia wysłuchał Andrzej Jegliński

Czytaj dalej »

środa, 17 września 2014

Mój Rakowiec. Odc. 17. Krawiec - Nowa Ochota, wrzesień

Na rogu ul. Pruszkowskiej i Sanockiej miał swój zakład krawiecki pan, który obszywał cały ówczesny Rakowiec. Wchodziło się do niego po schodkach, a wewnątrz jego krawieckiego królestwa, wokół stojącego na środku dużego stołu zawalonego krojonymi materiałami i skrawkami tychże, wśród regałów, manekinów krawieckich i bel materiału, siedział przed maszyną do szycia - on! Uśmiechnięty, starszy pan w okularach z "metrem" krawieckim przewieszonym przez szyję. Na przełomie lat 60-tych i 70-tych zapanowała moda na spodnie, tzw. dzwony. Były to biodrówki z nogawkami bardzo wąskimi do kolan, niżej rozszerzającymi się do – czasem -  monstrualnych rozmiarów. Wszystkie chłopaki z Rakowca szyli sobie takie właśnie spodnie u "naszego" krawca. W uspołecznionych sklepach nie było takiej ekstrawagancji, tam królowały "młodzieżowe" spodnie marki "Odra". Pamiętają państwo te niby dżinsy rodzimej produkcji? Długo wierciliśmy z bratem dziurę w brzuchu naszym rodzicom o te dzwony. Aż wreszcie któregoś popołudnia ojciec wziął nas i zaprowadził do krawca. Kiedy ten nas obmierzył dokładnie, dobraliśmy materiał i kolor - padło strategiczne pytanie: no, to jaką szerokość chcecie mieć chłopcy u dołu? W wyniku długich negocjacji miedzy mną i bratem, a ojcem i krawcem stanęło, że 37 cm. (My z bratem byliśmy zdecydowanymi zwolennikami, żeby to było 40) Kiedy wszystko zostało omówione, włącznie z ceną za usługę i zbieraliśmy się do wyjścia, usłyszałem jak ojciec od drzwi szepnął do krawca przysłaniając usta: daj pan 35... Nie zareagowałem na to jawne pogwałcenie wynegocjowanej umowy - byłem szczęśliwy, że w ogóle będę miał dzwony, tym bardziej, że ojciec był fundatorem, który zdołał przekonać mamę do tego pomysłu.
Parę dni później mogłem ze wszystkimi chłopakami szurać nogawkami,, idąc przez ulice Rakowca zagarniając kurz z niemal połowy chodnika - 35 cm w zupełności wystarczyło...
Nieco później dziewczyny z Rakowca szyły sobie u naszego krawca "bananówki". Pamiętacie bananówki? Pierwsza była Maryla Rodowicz - w takiej długiej spódnicy wystąpiła na którymś festiwalu w Opolu. Parę lat później nasz "nadworny" krawiec miał poważniejsze zamówienia. Wszyscy szyliśmy sobie u niego garnitury na maturę. Byłem bardzo dumny z mojego, bo miał...kamizelkę! Od dawna nie ma już krawca na rogu Pruszkowskiej i Sanockiej. Teraz jest tam zakład fryzjerski...

Andrzej Jegliński
Czytaj dalej »

Przesłuchania do Studia Wokalnego im. J. Wasowskiego - 30 września godz. 17.30, OKO

Studio wokalne im. Jerzego Wasowskiego posiada długą tradycję, a wielu jego wychowanków jest laureatami krajowych i międzynarodowych festiwali. Od tego roku będziemy pracować w systemie rocznym, proponując nowe zajęcia i nowy, autorski program pracy.
Wszystkich chętnych zapraszamy na przesłuchania, które odbędą się dn. 30.09.201414 r. o godz. 17.30
Na należy przygotować 2 utwory (zróżnicowane stylistycznie) w tym jeden po polsku oraz fragment prozy lub wiersza.
Uwaga! Należy przynieść nuty do wykonywanych przez siebie utworów.

Koszt egzaminu 30 zł.

Iza.puk@oko.com.pl  | tel. 22 822 4870
Ośrodek Kultury Ochoty, ul. Grójecka 75.
Źródło: www.oko.com.pl
Czytaj dalej »

wtorek, 16 września 2014

KLITUŚ-BAJDUŚ I FERAJNA - Nowa Ochota, wrzesień


Już niedługo, bo 16-go listopada pójdziemy do urn wybierać naszych przedstawicieli do Rady Dzielnicy. Wybory samorządowe, tak często lekceważone, są jednak bardzo ważnym aktem naszej woli, wszak decydują co będzie się działo przez cztery lata w naszej dzielnicy - na naszym podwórku, na naszej ulicy, w naszym najbliższym otoczeniu. Warto zastanowić się kogo obdarzyć zaufaniem, wiedzieć kto jest kim i mieć pewność, że ci, których za pomocą karty do głosowania wyślemy do pracy w Radzie Dzielnicy, by nas reprezentowali, będą dbali o nasze interesy. Czy zawsze są to ludzie godni zaufania ? Radni - nasi sąsiedzi, będą mieć wpływ na kształt i kierunki rozwoju dzielnicy, nasze bezpieczeństwo, wygodę życia, los dzieci w szkołach i przedszkolach, kulturę, opiekę społeczną, inwestycje i setki innych drobnych spraw. Proszę się zastanowić. Kto nas będzie lepiej reprezentował? Dobrze przygotowani i starannie wybrani przedstawiciele silnej partii z dużym, doświadczonym zapleczem czy efemerydy pojawiające się znikąd, bez doświadczenia i jakiegokolwiek wpływu na otaczającą nas rzeczywistość? Czy jakiś mały "komitecik" wyborczy, jakkolwiek poważnie brzmiałaby jego nazwa, czy dobrze zorganizowana partia? Czy przypadkowo grupka ludzi bez zaplecza i wsparcia, czy partia, która ma swoich przedstawicieli w Radzie Miasta i parlamencie? Czy jakaś bliżej nieokreślona "wspólnota" o niejasnych korzeniach, czy zarejestrowana partia o jasnych i przejrzystych zasadach finansowania? Komu zaufać? Partii z silnym zapleczem w postaci ekspertów, doradców, prawników z  r  e  a  l  n  y  m  wpływem na podejmowane decyzje, czy amatorów, którym wydaje się, że wszystko "umiom"? Ludzi, których połączyła wspólna idea i  pomysł na dobre rządzenie, mających takie same poglądy na sprawy najważniejsze, czy ferajnę "samorządową" - ludzi, których różni wszystko - światopogląd, poglądy polityczne, sposób rządzenia itd.?
Wszystkie te samorodne komitety, wspólnoty ochockie, warszawskie, czy jak tam chcą się nazywać, dziś są, a jutro ich nie ma! Partia jest finansowana legalnie, to  wszystko jest transparentne i poddawane ścisłej kontroli. A te wszystkie "Klitusie-Bajdusie? Kto ich finansuje? Zbiór przypadkowych ludzi bez wspólnej idei i łączącej ich wizji nie tworzy "teamu", a w polityce liczy się skuteczność. Indywidualiści nic dla nas dobrego nie zrobią. Do rządzenia potrzebni są profesjonaliści, a nie dyletanci i amatorzy! Dlatego nie warto ufać wszystkim "obiecywaczom", z najgłośniejszym  Klitusiem-Bajdusiem na czele. A wesołe towarzystwo skupione wokół "Informatora Ochoty (i Włoch)" obieca wam, drodzy wyborcy, co tylko zechcecie i co miło brzmi dla ucha. W Radzie Dzielnicy trzeba nam jednak nie fantastów, ale ludzi do pracy. W 2002 roku "Informator" pisał o konieczności obrony zieleni na Ochocie i na Polu Mokotowskim. Od lat "walczy", żeby nie zagospodarowywać tzw. Parku Zachodniego (naprzeciwko Dworca Warszawa Zachodnia), a tymczasem na wiosnę tego roku wpadł na chory pomysł, by przez Pole Mokotowskie i Park Zachodni puścić linię tramwajową, co spowoduje przecięcie Pola Mokotowskiego na pół i wycięcie kilku tysięcy drzew! Gdyby pomysł został zrealizowany zwężono by ulicę  Bitwy Warszawskiej 1920 r. i wycięto wszystkie drzewa i krzewy rosnące po obu jej stronach! Co na to mieszkańcy tej przelotowej arterii? Hałas i korki non-stop, brak zieleni ochronnej, blokującej odgłosy ulicy i zatrzymującej w jakimś stopniu kurz i spaliny! Brak zieleni na ulicy zmniejsza ilość świeżego powietrza. Bo niby skąd ma się tam brać? Niejeden to przykład na zmianę poglądów zacnych "Klitusiów-Bajdusiów" z otoczenia "Informatora". Kiedy powstał poroniony pomysł likwidacji "Zieleniaka" i postawienia tam kilkunastopiętrowego biurowca i mniejszych nieco budynów TBS-u, z zapałem poparli ten pomysł, nie licząc się z faktem, że kilkuset handlujących tam kupców straci pracę, a tysiące Ochocian miejsce robienia zakupów. Jedynie radni Prawa i Sprawiedliwości - osamotnieni walczyli o zachowanie "Zieleniaka". "Informator" i skupiona wokół niego Ochocka Wspólnota Samorządowa ostro zwalczała nasze działania. Czy takim ludziom można ufać? Czy można na nich polegać i wierzyć w ich obietnice? Czy słowo znaczy u nich słowo? A nuż w połowie kadencji coś im się odmieni i zrobią zwrot o 180 stopni? Nie warto! Nie warto ryzykować. Niech wydają dalej swoją lokalną "Tablicę Ogłoszeń i Reklam" dla żartu nazywaną "Informatorem", a rządzenie niech zostawią profesjonalistom.

Andrzej Jegliński
Czytaj dalej »

poniedziałek, 15 września 2014

„Zieleniak” na Ochocie - Nowa Ochota, wrzesień

Będąc w zgodzie z prawdą historyczną obecnie budowany bazar przy ulicy Grójeckiej należy nazwać „Zieleniakiem”. Ponieważ 20 lat działam w samorządzie Ochoty, to pamiętam, że koncepcji przebudowy bazaru było kilka i żadna z poprzednich nie doczekała się realizacji. Obecnie, ostatnia wizja rodzi się w bólach, ale wyniki prac budowlanych wyraźnie widać. Zgodnie z założeniami w przyszłym roku nastąpi przeniesienie kupców z tymczasowego targowiska przy ul. Majewskiego na właściwe miejsce. Los kupców z targowiska Grójecka róg Banacha nie jest do końca przesądzony. Każda wypowiedź władz Warszawy w tej materii przeczy koncepcji poprzedniej. Ale póki co bazar przy ul. Majewskiego żyje. Robienie tam zakupów to czysta poezja. Sam pobyt na tym terenie i kontakt ze sprzedawcami jest rozkoszą. Czytelnicy pozwolą, że dokonam pewnej wyliczanki:
1) jeżeli warzywa, to tylko u Brydzi (królowa pietruszki i pomidorów) lub u jej siostry Ewy
2) najładniejsze owoce polskich sadów – Nina
3) wspaniałe cytrusy serwuje Dorota
4) artykuły spożywcze i używki – Mirka
5) najpiękniejsze wędzonki – Wandzia
6) Grzesio – „Supermarket” na 4 m2 - małosolne pyszne lub do wyboru z innej beczki wyśmienite
7) Największy wybór świeżego pieczywa u Małgosi
8) Smaczne serdelki – stoisko nr 20 – u Krzysia i Ani.
Uczta dla podniebienia.Bazar na Ochocie to nie tylko handel, to także miejsce, gdzie można coś ugrać względem kariery politycznej. Towarzystwo zgromadzone wokół „Informatora Ochoty”, mimo, że w poprzednich latach głosowało za faktyczna likwidacją bazaru, lansując w tym miejscu budowę wieżowców TBS-u, teraz usiłuje udawać gorliwych obrońców bazaru. Jest rzeczą do udowodnienia, że tylko „Prawo i Sprawiedliwość” razem ze „Stowarzyszeniem Kupców” walczyło o bazar. Dowodem na to są stenogramy z Komisji i sesji rady Dzielnicy Ochota. Są też numery „Informatora” lansujące TBS-y. Mam nadzieję, że kupcy pamiętają to wszystko i przy okazji kampanii wyborczej fałszywym przyjaciołom pogonią kota.

Edward Markowski
Czytaj dalej »

Warsztaty młodego naukowca - OKO

Warsztaty naukowe dla dzieci w wieku 5-12 lat. Podczas pierwszych zajęć dzieci dowiedzą się w najciekawszy z możliwych sposobów, jakie są stany skupienia substancji oraz w jaki sposób można je zmieniać. Na koniec samodzielnie wykonają najprawdziwszą substancję, która jest trochę cieczą, a trochę ciałem stałym.

Karnet: 175 zł/ 5 spotkań
Ośrodek Kultury Ochoty ul. Grójecka 75
Źródło: www.oko.com.pl
Czytaj dalej »

niedziela, 14 września 2014

Wrzesień – wiele lat po wojnie - Nowa Ochota, wrzesień

Mija 75 lat od wybuchu II wojny światowej i napaści Niemców, a potem Sowietów na Polskę. Trzy czwarte wieku to, lekko licząc, trzy pokolenia. Czy przez te trzy pokolenia zostało coś z pamięci doświadczeń następstw tamtego 1 września? Zapewne we wrześniu br. będziemy świadkami i uczestnikami uroczystości rocznicowych, obchodów, przemówień, składania kwiatów i wieńców.... Ale dzisiaj dobrze wiemy, co działo się potem, jakie koszty ponieśli Polacy i nasz Kraj. Widzimy również co dzieje się teraz i porównania nasuwają się same.
Tamta Polska jawi się jako kraj dumny, odważny, waleczny i zdecydowany do obrony swojej tożsamości. A Polska dzisiejsza? II-gą wojnę światową poprzedzała polityka „głaskania” agresorów, przyzwolenia na aneksję całych krajów i udawania, że akty brutalnej agresji to mało znaczące incydenty. A jak teraz zachowują się możni tego świata; czy nie tak samo?
Przedwojenna Polska stała się ofiarą polityki ugody i ciągłych ustępstw kolejno przed dwoma totalitaryzmami realizującymi chorobliwą wizję tworzenia wielkiego mocarstwa. Skutkiem tego, Polska - zdradzona przez swoich „sojuszników” - walczyła sama po to, by na koniec stać się przedmiotem ugody między wielkimi i to bez prawa głosu. A jakich teraz mamy sojuszników i czego się po nich możemy spodziewać? Podczas II wojny światowej Polacy stworzyli Państwo Podziemne i Armię Podziemną – potężne struktury nie spotykane w innych krajach. Na czele tych struktur stali ludzie, dla których polskość była wyznacznikiem postępowania i którzy cieszyli się zaufaniem swoich podwładnych. A jakich teraz mamy przywódców? Składając kolejne kwiaty w hołdzie tym, którzy wtedy ponieśli najwyższą ofiarę, dobrze byłoby mieć na uwadze naukę września 1939 roku i tego, co nastąpiło potem. A materiał do nauki, choć dość obszerny, nie jest taki trudny i w dodatku, sama nauka o tamtych czasach może się dzisiaj przydać.

Andrzej Kończykowski

Czytaj dalej »

piątek, 12 września 2014

Słupkowanie jednostronne - Nowa Ochota, wrzesień

Pisaliśmy już w naszej gazecie o słupkach, które miasto funduje nam ochoczo w sporej ilości na chodnikach naszej dzielnicy. Wg opinii uzyskanej w biurze rzecznika ZDM-u (Zarządu Dróg Miejskich), cała ta „słupkowa” akcja ma na celu ochronę pieszych przed „zbójami” parkującymi swoje samochody na chodnikach. Zapewne w wielu przypadkach jest to uzasadnione, ale tam gdzie chodniki są szerokie, może warto pomyśleć o sensownej koegzystencji pieszy – samochód i dopuścić możliwość parkowania. Powtarzamy to  po raz kolejny i zapytaliśmy o to również Pana rzecznika. W odpowiedzi, Pan rzecznik zastosował technikę ofensywną, wskazując, że kodeks drogowy zabrania jeżdżenia po chodnikach. I trzeba przyznać, że jest to prawda. Ale choćby przykład parkingów na chodnikach ul. Filtrowej wskazuje, że można nieco zweryfikować ten przepis i trochę go „upraktycznić”.
Innym tematem są zasady i koszty posadowienia takich słupków. Wg uzyskanych informacji, koszt jednego słupka to suma 100-300 zł, a jego zamocowanie to podobno cała procedura. Instalację takich słupków poprzedzają podobno zgłoszenia mieszkańców i służb miejskich. Potem następuje analiza, projekt i wreszcie zlecenie wykonania montażu. Wykonawcą większości tych prac jest ZRiKD (Zakład Remontów i Konserwacji Dróg), jednostka organizacyjna m.st. Warszawy, która działa na bezpośrednie zlecenie, m.in. ZDM-u i to przeważnie bez żadnych przetargów. Przy tym ciekawe, – bo o to też pytaliśmy - że miasto nie przewiduje procedury odwrotnej, tzn. usuwania tych słupków na uzasadniony wniosek mieszkańców. W sumie mamy takie „słupkowanie jednostronne” – jedna strona, jedna firma decyduje czy i gdzie postawić słupek i ta sama strona zleca i wykonuje montaż. I to wszystko za nasze pieniądze. Ta „jednostronność” przejawia się jeszcze w inny sposób. Postawienie słupka załatwia jedną sprawę, tzn. w jakimś stopniu chroni pieszego, który i tak ma na chodniku pozycję uprzywilejowaną, ale kompletnie nie załatwia, a nawet zwiększa, problemy związane z parkowaniem samochodów. A co by się stało, gdyby spojrzeć na te słupki również oczami kierowców. Spróbować jakoś pogodzić interesy pieszych i kierowców, bo to chyba również powinno być rolą miasta. Czy to jest rzeczywiście takie trudne?

Andrzej Kończykowski

Czytaj dalej »

czwartek, 11 września 2014

Przed wyborami - Nowa Ochota, wrzesień

Wybory samorządowe za pasem i kampania wyborcza praktycznie już wystartowała, ale wydaje się, że dla niektórych kampania trwa już od jakiegoś czasu. Nawet w naszej dzielnicy pokazały się ulotki „informacyjne”, na których działacze samorządowi przypisują sobie aktywny udział prawie we wszystkich przedsięwzięciach, jakie miały miejsce na Ochocie. Spore zasługi w kreowaniu tego „pola zasług” ma ugrupowanie z nazwy „samorządowe”. Dość ciekawie wyglądała gazetka informacyjna tego ugrupowania przygotowana wg klucza „wszystko co było, to nasza zasługa” – a jeżeli nie bezpośrednia zasługa, to chociaż liczące się poparcie. Jakby mimochodem ta gazetka informacyjna promuje całkowicie przedwyborczo swojego lidera jako bezpartyjnego i całkowicie apolitycznego kandydata na prezydenta Warszawy zatroskanego wyłącznie losem obywateli miasta. Przy tym trochę pomijany pozostaje fakt, że ten lider ma za sobą dość aktywne członkostwo w nieco zdewaluowanym już, ale za to całkiem określonym politycznie SLD. Z tej, dość wątpliwej, apolityczności całe ugrupowanie czyni niemal hasło wyborcze. No cóż – można i tak. Za chwilę będziemy mieli wybory do parlamentu i takich, z lekka przefarbowanych kandydatów, będzie na pewno więcej. A mnie się marzą zmiany bardziej dyscyplinujące naszych „wybrańców” i to w skali nie tylko lokalnej, ale może nawet bardziej w skali krajowej. Pomyślcie Państwo, co by było, gdyby naszych wielce zatroskanych losem ludu posłów, senatorów, decydentów i rządzących wynagradzać pensjami o wysokości nie większej niż średnia krajowa? Co by było, gdyby ci ludzie, popełniając wykroczenia podlegali karze dwu lub trzykrotnie wyższej niż przewidują to regulacje kodeksowe określone dla każdego „szarego obywatela”? Co by było, gdyby odpowiadali oni osobiście za ewidentnie szkodliwe decyzje? Co by było, gdyby ci „wybrańcy ludu” musieli dokładnie rozliczać się z wydatków poniesionych w związku z pełnieniem swoich obowiązków? Co by było, gdyby musieli dokładnie i bez „ściemy” rozliczać się ze swoich obietnic wyborczych? I wreszcie - co by było, gdyby istniał szybki i skuteczny system pozwalający na odwołanie takiego „wybrańca” w przypadku oczywistych przewinień i to bez prawa powrotu do pełnienia funkcji? Chyba się trochę zapędziłem, a poza tym sam sobie mogę odpowiedzieć na te pytania. Myślę, że nic by nie było, ale skutek byłby taki, że nie mielibyśmy zbyt wielu chętnych do rządzenia. Ale czy nie byłoby to dobre dla nas wszystkich?

Andrzej Kończykowski

Czytaj dalej »

środa, 10 września 2014

Spójrzmy na Ochotę okiem przybysza… - Nowa Ochota, Wrzesień


Lato to pora podróży. W związku z tym do mnie również postanowiła wybrać się kuzynka z zagranicy z rodziną. W Polsce nie była od ponad 20 lat. Należało ją więc odpowiednio ugościć i pokazać to i owo; najpierw w Warszawie. I dopiero w trakcie tego pokazywania spojrzałam na nasze otoczenie jej okiem i przyznają, że zaczęłam się wstydzić. Zaczęło się już pierwszego dnia. Odebrałam gości z lotniska. Dość sprawnie dojechaliśmy na Ochotę, ale kiedy chciałam zaparkować tak, żeby było blisko do domu, bo bagaży uzbierało się  sporo, okazało się to niemożliwe, bo przy Grójeckiej, gdzie mieszkam, zawsze jest z tym problem. Po zrobieniu kilku kółek, udało się coś znaleźć jakieś 500 metrów od domu. Tylko, że droga była uciążliwa, bo chodnik wyjątkowo nierówny, z dziurami, wysokie krawężniki. Jakoś na co dzień nie zwracałam na to uwagi. Wieczorem postanowiliśmy wyjść na krótki spacer;  po  okolicy, bo goście po podróży byli zmęczeni  i na dalsze wyprawy nie mieli siły. Zaraz po wyjściu na ulicę zostaliśmy zaatakowani przez niezbyt ładnie pachnącego mężczyznę, który chciał, żeby kupić mu coś do jedzenie w pobliskim barze. Chcąc jak najszybciej się od niego uwolnić, dałam mu 5 złotych.
Wolne tempo  przechadzki pozwoliło na rozglądanie się. Dopiero teraz zauważyłam, jakie wszystko wokół jest brzydkie i brudne. Słupy po drodze poobklejane ogłoszeniami, część z nich wisiała w strzępach, elewacje pomazane, wiele napisów niecenzuralnych. Doszliśmy do Placu Narutowicza, najbardziej reprezentacyjnego w dzielnicy. I co? Na środku pizzeria w jakiejś dziwnej prowizorycznej budzie, wkoło śmieci, wszystkie ławki zajęte przez osoby, po których widać, że nie stronią od alkoholu. Zieleń bardzo zaniedbana, pawilony, w których były jakieś sklepy,  teraz straszą pustymi wnętrzami. Jak najszybciej chciałam stamtąd uciec. Następnego dnia pojechaliśmy poza Ochotę; uznałam, że jednak w Śródmieściu jest trochę lepiej. Jaka konkluzja? W naszej dzielnicy brakuje dobrego gospodarza; takiego, który widziałby tę całą brzydotę i próbował ją zmienić. W końcu pamiętajmy, że jak cię widzą, tak cię piszą.

Iwona Długokęcka-Tabaka

Czytaj dalej »

wtorek, 9 września 2014

Pytania Iwony - Nowa Ochota, wrzesień

Czy według Pana/Pani potrzebne są media lokalne i jak ocenić stan tych mediów na Ochocie?

Oczywiście, że są potrzebne. W każdej społeczności powinni być ludzie, którzy będą zbierać informacje na temat środowiska lokalnego, problemów w tym środowisku i będą dzielili się nimi  z mieszkańcami. Na Ochocie mamy lokalną prasę. Czytam regularnie zarówno „Informator”, jak i „Nową Ochotę”. Myślę, że jest przestrzeń dla obu, a pewnie jeszcze dla dodatkowych, gdyby się pojawiły. W każdym znajduję coś innego. W „Nowej Ochocie” więcej poważnych treści, w „Informatorze” ogłoszenia lokalne. Dobrze poznać różne stanowiska w tej samej sprawie, bo często jednak podejmowane są przez dziennikarzy te same tematy, zwłaszcza ważne dla dzielnicy. Dopiero wtedy człowiek może wyrobić sobie jakiś sąd własny.
*
Media w naszej dzielnicy to lokalna prasa. Uważam, że nie spełnia swojego zadania, bo tego typu gazety powinny ukazywać się raz w tygodniu, a nie raz czy dwa razy w miesiącu. Tematy tam podejmowane często są już zdezaktualizowane.
*
Dzisiaj wszystko można znaleźć w Internecie, to jest najważniejsze medium, ale przyznaję, że nie znam strony, która byłaby w całości poświęcona różnym sprawom naszej dzielnicy i na bieżąco była prowadzona. Jeśli takiej nie ma, to może warto byłoby o czymś takim pomyśleć.
*
Są na Ochocie gazety zajmujące się sprawami lokalnymi i uważam, że to dobrze. Tytułów mogłoby być więcej i mogłyby częściej wychodzić, wtedy informacje o tym, co ważne, rozchodziłyby się prędzej i szerzej.
*
Brak mi czasu na czytanie czegokolwiek i nie bardzo orientuję się w mediach ochockich.

Pytanie zadane mieszkańcom Ochoty 22.08.2014r.

Iwona Długokęcka-Tabaka

Czytaj dalej »

GWYN ASHTON TRIO - 16 września godz. 20.00, OKO

Już po raz dziewiąty, w rocznicę urodzin B.B. Kinga 16 września, z inicjatywy Polskiego Stowarzyszenia Bluesowego w Polsce obchodzimy Dzień Bluesa. Na terenie całego kraju organizowane są różnego rodzaju wydarzenia o charakterze bluesowym. Również Ośrodek Kultury Ochoty w ramach nowego cyklu Ochota na Bluesa  pragnie uczcić ten dzień i na bluesową scenę zaprosił wirtuoza bluesowej gitary Gwyn Ashton, który zagra  wraz z Łukaszem Gorczycą (gitara basowa) oraz Tomaszem Dominikiem (perkusja).

GWYN ASHTON urodził się w Walii, skąd w połowie lat \'60 przeniósł się do Australii. Na gitarze zaczął grać mając 11 lat, a inspirowali go tacy muzycy jak Chuck Berry ,Buddy Holly, Johnny Winter, Jimi Hendrix, Buddy Guy i przede wszystkim Rory Gallagher. Przez wiele lat z własnym zespołem, ale także jako muzyk sesyjny i partner koncertowy największych australijskich gwiazd bluesa i rocka buduje opinię jednego z najwybitniejszych gitarzystów na Antypodach oraz wspaniałego muzyka koncertowego.
www.gwynashton.com | www.lukaszgorczyca.pl


Bilety:15 zł
Ośrodek Kultury Ochoty ul. Grójecka 75
Źródło: www.oko.com.pl
Czytaj dalej »

poniedziałek, 8 września 2014

Ochota tonie w śmieciach !!! - Nowa Ochota, wrzesień


Altanki śmietnikowe pękają w szwach, z pojemników wysypują się odpady, powstają dzikie wysypiska, co rusz na skwerach czy zieleńcach widać duży czarny podrzucony worek z odpadami. Taki to krajobraz maluje nam się już miesiąc po wprowadzeniu nowego systemu gospodarowania odpadami. Na obecną chwilę firmy odpowiedzialne za odbiór odpadów opróżniają pojemniki z mniejszą częstotliwością, niż miało to miejsce przed wejściem w życie nowego systemu gospodarowania odpadami. Przedtem odpady były odbierane dwa razy w tygodniu, teraz pojemniki z odpadami zmieszanymi opróżniane są raz na dwa tygodnie. Efekt jest taki, że worki z odpadami mamy na każdym kroku, a do urzędów zgłaszane są liczne skargi niezadowolonych mieszkańców. Nic dziwnego, odpady stają się problematyczne w szybkim czasie. 
Względy zapachowe i estetyczne powodują, że nikt nie chce przetrzymywać odpadów dłużej jak trzy dni.  Do tego dochodzą inne problemy. Nie wszędzie jeszcze wymieniono pojemniki na odpady, do tych „starych” pojemników wypełnionych po brzegi nikt się nie przyznaje, w odpadach zaczynają pojawiać się robaki. To wszystko denerwuje mieszkańców, którzy czasami biorą sprawy w swoje ręce. Urzędy bronią się przed mieszkańcami, odsyłając ich do MPO, a w MPO już dawno nikt nie odbiera telefonów… Pozostaje nam czekać, aż MPO stanie na wysokości zadania. Czy poradzi sobie z lawiną odpadów czy może będzie u nas tak samo jak na Sycylii? Oby nie.

Cezary Talarczyk
inż. ochrony środowiska

Czytaj dalej »