WITAMY SERDECZNIE NA STRONIE KOMITETU PiS OCHOTA

środa, 11 czerwca 2014

Kajakiem przez Dickensa, czyli powódź na Ochocie - Nowa Ochota, czerwiec


Co chwila słyszymy w mediach o zagrożeniu powodziowym. Wiele miast, wsi, obszarów wiejskich znalazło się pod wodą. Zalane piwnice, sklepy, osiedla…wielomilionowe straty. Skądinąd jest to po prostu kwestia wieloletnich zaniedbań gospodarki wodnej. Brak wałów, rowów melioracyjnych, zbiorników retencyjnych, osiedlanie się na terenach zalewowych to główne przyczyny corocznego strachu przed powodzią. Lecz nie tylko w tym rzecz. Nie będę skupiał się na złej polityce rządzących, chociaż może przydałby się program budowy „zbiorników” zamiast „orlików”. Zajrzyjmy na Ochotę, ściślej na ulicę Dickensa. Zawsze, czy to wiosną, czy jesienią , jak tylko trochę popada, idąc od ul. Grójeckiej (gdzie często można spotkać Pana Leosia), chodnikiem po prawej stronie ul. Dickensa w stronę Parku Szczęśliwickiego, nie da się przejść, nie wychodząc przy tym suchym i czystym butem. Mamy do
wyboru slalom między kałużami, wejście na trawnik, gdzie musimy z kolei uważać na liczne psie niespodzianki albo zaniechać spaceru tym chodnikiem i przenieść się na lewą stronę ul. Dickensa. Tym razem jednak musimy zrezygnować z dwóch pierwszych możliwości. Chodnik przy ul. Dickensa zamienia się w istną rzekę, co widać na zdjęciu. Teraz możemy zacząć stawiać pytania. Skoro problem pojawia się niemal zawsze minimum dwa razy do roku, to dlaczego czegoś z tym nie zrobić ? W ciągu ostatnich kadencji obecnie rządząca ekipa PO-SLD nie znalazła sposobu na rozwiązanie tego problemu. Z czego to wynika ? Z nieudolności ? Z braku zainteresowania tą sprawą ? Czy władze naszej dzielnicy są tak słabe, że nie potrafią dogadać się z zarządcą drogi w celu rozwiązania problemu ? Patrząc na problem od strony eksperckiej, można doszukać się wielu rozwiązań technologicznych odprowadzania wody. Proponowałbym zastosowanie drenażu typu francuskiego. Jest to system trwały, skuteczny, który zapewniłby odprowadzanie wody wielu następnym pokoleniom. Dodatkowo taki system byłby odporny na zamulenia, zapychania i pękanie. Reasumując, nie jest to inwestycja nie do udźwignięcia, rozpatrując aspekt finansowy, zwłaszcza jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, iż od czasów PRL-u nie wykonywano żadnych znaczących remontów przedmiotowego chodnika. Zwróciłem się zatem do Burmistrza Dzielnicy Ochota, jak i Zarządu Dróg Miejskich z prośbą o wyjaśnienie owej sytuacji. Jaką otrzymam odpowiedź, dowiedzą się Państwo, czytając kolejne numery Nowej Ochoty.

Cezary Hubert Talarczyk
inż. Ochrony Środowiska