WITAMY SERDECZNIE NA STRONIE KOMITETU PiS OCHOTA

czwartek, 23 stycznia 2014

Stadion popadł w ruinę, sąd odebrał go klubowi


Przełomowa decyzja sądu: klub sportowy Skra i jego biznesowi partnerzy tracą 20-hektarową nieruchomość przy Wawelskiej. To kara za to, że dopuścili, by stadion i baseny zamieniły się w ruinę. Grunt wraca do miasta, ale czy to znaczy, że ratusz zacznie tam inwestować?
- Obecny stan nieruchomości jest zły. Stadion Skry jest zużyty w 58 proc. Od 20 lat nie przeprowadzano w nim remontów ani przeglądów pięcioletnich. Nie były naprawiane trybuny. Boisko do siatkówki właściwie nie istnieje. Boiska do małych gier są opuszczone i niewykorzystywane. Trzy odkryte baseny i brodzik zużyte w 100 proc. nadają się tylko do rozbiórki - wyliczał wczoraj Jacek Sadomski, sędzia sądu apelacyjnego.
Sprawą Skry zajmował się dlatego, że klub domagał się, by miasto przedłużyło mu na kolejne 99 lat umowę użytkowania wieczystego terenów u zbiegu Wawelskiej oraz al. Żwirki i Wigury. Ratusz odmówił. -
Użytkownik nie wywiązuje się z umowy dzierżawy. Zobowiązuje go ona do utrzymywania obiektów sportowych. Widział pan tam coś takiego? - pytał retorycznie pięć lat temu dziennikarza "Gazety Stołecznej" Marcin Bajko, dyrektor miejskiego biura gospodarowania nieruchomościami. Jedyną inwestycją na terenach Skry w ciągu ostatnich 40 lat była wymiana bieżni lekkoatletycznej na stadionie.

Wizje wieżowców
Klub poszedł do sądu, dowodząc, że przedłużenie umowy należy mu się z automatu. W pozwie wspierała go irlandzka spółka Global Partners Investment Fund. W poprzedniej dekadzie klub odstąpił jej 12 ha terenu w zamian za to, że spłaciła jego długi przekraczające 20 mln zł. Irlandczycy chcieli na Skrze budować nawet 200-metrowe wieżowce. Nie zważali na to, że tak wysokiej zabudowy nie dopuszczało studium zagospodarowania miasta i strefa ochronna wokół lotniska na Okęciu. Projekt krytykowali urbaniści, bo wieżowce nie powinny powstawać tak daleko od centrum. Negatywnie oceniała go też "Gazeta Stołeczna" - widzieliśmy w nim zagrożenie dla Pola Mokotowskiego.
W 2009 r. Rada Warszawy uchwaliła plan zagospodarowania wykluczający wieżowce. Mimo buńczucznych zapowiedzi Irlandczycy nie zaskarżyli tego dokumentu ani nie zażądali od miasta odszkodowania. Zaczęli przygotowywać inne inwestycje, m.in. dwupiętrowy biurowiec i halę sportową zaprojektowane przez pracownię Grupa 5 Architekci. Miały one powstać od strony Żwirki i Wigury. Ta inwestycja była zgodna z planem zagospodarowania. Żeby jednak móc coś zbudować, konieczne było przedłużenie umowy użytkowania wieczystego, której termin kończy się już za kilkanaście dni.
W zeszłym roku sąd okręgowy przychylił się do argumentacji klubu i dewelopera, że umowę należy przedłużyć. Ratusz odwołał się do sądu apelacyjnego. A ten uchylił wczoraj wyrok pierwszej instancji.

Co zostało po stadionie
- Przepisy pozwalają, by użytkowania wieczystego nie przedłużać, jeżeli przemawia za tym ważny interes społeczny. Jest nim np. zaspokajanie potrzeb mieszkańców do uprawiania sportu i rekreacji. Przez 40 lat klub doprowadził ten teren do ruiny. Dalsze utrzymywanie tego stanu rzeczy pozostaje w sprzeczności z ważnym interesem społecznym. Nie ma powodów, by sądzić, że przedłużenie umowy skutkowałoby innym efektem, niż obserwowaliśmy do tej pory - uzasadniał wyrok sędzia Sadomski.
- To zaskoczenie. Na razie nie wiemy, co dalej. Musimy zaczekać na pisemne uzasadnienie wyroku - mówił po wyjściu z sali rozpraw zmieszany Padraic Coll, który reprezentował irlandzkiego inwestora.
Nieprzedłużenie umowy oznacza, że terenami Skry od końca stycznia władać będzie ratusz. Jednak na rychłe remonty stadionu czy basenów nie ma co liczyć. Jarosław Dąbrowski, wiceprezydent miasta odpowiedzialny za sport, przyznaje, że w planach na najbliższe lata nie ma ani grosza na inwestycje na Skrze.
- Sytuacja jest nowa, dopiero ją analizujemy - mówił na gorąco po wyroku. - W ciągu najbliższych kilku miesięcy przedstawimy projekt modelu biznesowego, dzięki temu znajdą się pieniądze na wyremontowanie obiektów Skry. Nie wykluczam, że jednym z możliwych wyjść byłoby partnerstwo publiczno-prywatne. Jest jednak za wcześnie, żeby o tym mówić. Mogę zadeklarować, że miasto wysoko ceni działalność sportową klubu Skra. Spotkam się z jego władzami. Musimy znaleźć formułę, która pozwoli sportowcom nadal tam działać - usłyszeliśmy.