WITAMY SERDECZNIE NA STRONIE KOMITETU PiS OCHOTA

piątek, 29 czerwca 2012

Fundusz wyborczy Tadeusza Mazowieckiego


Tak się stało, że PiS Warszawa Ochota jest w posiadaniu "Cegiełek" na fundusz wyborczy pana Tadeusza Mazowieckiego, kiedy wyżej wymieniony usiłował zostać Prezydentem III RP.
Zebrało się tego na kwotę 307 000 zł. Ponieważ obecnie p. Mazowiecki stał się obiektem celebry PO, przeto zapraszamy wszystkich zatroskanych o Polskę o nabycie tych pamiątek. Uzyskane pieniądze zamierzamy przeznaczyć na dofinansowanie wyjazdu biednych dzieci na kolonie.
Pozbywamy się tych "drogich" pamiątek z bólem serca, tym bardziej, że Polska jest "zagrożona pełzającym puczem" w/g proroczych słów p. Tadeusza.

Z poważaniem PiS Ochota
Czytaj dalej »

sobota, 23 czerwca 2012

Dzień Ziemi 2012 - Pole Mokotowskie

Serdecznie zapraszamy do wzięcia udziału w corocznym święcie Ziemi. W tym roku odbywa się wyjątkowo późno bo dopiero 24 czerwca. Szczegółowy program znajdziecie Państwo pod adresem: http://www.dzienziemi.org.pl/2012/index.php 



Czytaj dalej »

wtorek, 19 czerwca 2012

Mironalia 2012 i Święto Ulicy Tarczyńskiej


W niedzielę 17 czerwca 2012 roku odbyła się oprócz Pikniku Country na Placu Narutowicza kolejna cykliczna impreza Mironalia. Tegorocznym Mironaliom towarzyszyło Święto Ulicy Tarczyńskiej. 
Przypomnę, że Mironalia to impreza ku czci Mirona Białoszewskiego poety, prozaika, dramatopisarza i aktora teatralnego. Z Ochotą wiążę go "Teatr na Tarczyńskiej", gdzie wystawiał swoje cztery programy sceniczne, zawierające m.in. sztuki Wiwisekcja i Osmędeusze. 
Imprezie towarzyszyły spektakle: "UZA LEŻENIA" krakowskiej grupy "Leżenio-my" według prozy Białoszewskiego, "Wyprawy krzyżowe Mirona Białoszewskiego" warszawskiego teatru Cokolwiek w reżyserii Ewy Ruckgaber i "Hen-ryk, czyli Janusz Korczak na Powiślu: Felietony i fragmenty powieści z lat 1901-1908" w reżyserii Barbary Katarzyny Radeckiej, projekcje archiwalnych nagrań radiowych Mirona Białoszewskiego i jego "Teatru na Tarczyńskiej", koncerty, projekcje filmów "Gazolina" i "Banalna historia" Marty Filipiak, spotkania z autorami i aktorami m.in.: z Tadeuszem Sobolewskim czy Adamem Woronowiczem, gry literackie, happeningi, konkursy i wystawy malarstwa i fotografii.
Wszystko to mogliśmy oglądać w bramach, podwórkach i galeriach ulicy Tarczyńskiej. 

 Cezary Talarczyk
Komitet PiS Ochota



Czytaj dalej »

Przedwojenne Tatry w Warszawie - 26 czerwca 2012 Przystanek Książka


Czytaj dalej »

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Ochota na piknik 2012




Ostatnia niedziela 17 czerwca znowu ociekała w imprezy kulturalne na Ochocie. Jedną z nich była Ochota na piknik, która już po raz czwarty odbyła się na placu Narutowicza. 
Impreza ma nawiązywać do pikniku County w Mrągowie. Imprezę już po raz kolejny prowadził Korneliusz Pacuda - polski dziennikarz i krytyk muzyczny, popularyzator muzyki country. Twórca w 1982 i od początku dyrektor artystyczny Międzynarodowego Festiwalu Piknik Country w Mrągowie, zwanego popularnie Piknikiem Country.
Na scenie popis swoich umiejętności dali: Lester Kidson Trio, Urszula Chojan z zespołem oraz Hamak Band i Anti - Ageing Music.
Piknikowi towarzyszył Jarmark Rzeczy Pięknych i Użytecznych.
Piknik został zorganizowany przez Stowarzyszenie Sztuk Wyższych przy współpracy z Ośrodkiem Kultury Ochoty i wsparciu finansowym Miasta Stołecznego Warszawy.
Cezary Talarczyk
Komitet PiS Ochota


Czytaj dalej »

Trochę historii – można i tak

Ostatnimi czasy pojawia się coraz więcej błędów, przeinaczeń, przejęzyczeń, itd. (jak zwał tak zwał – wiadomo o co chodzi) dotyczących naszej historii. Okazuje się, że niemieckie obozy koncentracyjne były polskie, II wojnę światową sprowokowali Polacy, którzy byli głównymi sprawcami zagłady Żydów, AK w czasie okupacji zajmowało się głównie współpracą z Niemcami i mordowaniem Żydów, Katyń to był uzasadniony wyrok na grupie przestępców, a katastrofę w Smoleńsku spowodował pijany generał itd. itd.
Takie mniej lub bardziej świadome – czy lepiej powiedzieć bezczelne - przekłamania historii to nie jest patent ostatnich czasów. Jako wiekowy nieco człowiek pamiętam taki film „Pokolenie”, w którym bohaterscy młodzi ludowcy podejmują samotną i  wysoce patriotyczną walkę z okupantem niemieckim przy równoczesnej biernej postawie inteligentów z reakcyjnej Armii Krajowej. A szkołach omawiano ten film jako prawdę historyczną. Pamiętam też parę innych rzeczy – ale szkoda gadać….
Idąc tym tropem „swobodnej interpretacji” historii wyobraźmy sobie takie przedstawienie pewnego zdarzenia historycznego.
Słoneczny lipiec 1410 roku. Na rozległe pola pięknych Mazur zjeżdżają się rycerze z najdalszych krańców zachodniej i już wtedy oświeconej Europy. Różnobarwne i różnojęzyczne grupy pokojowo nastawionego rycerstwa prawdziwie europejskiego (które z przyzwyczajenia tylko i z tradycji przodków – pojawiają się w pełnym rynsztunku, zakute w stalowe zbroje) zjeżdżają się by wziąć udział w paradzie braterstwa. Zjeżdżają się również po to by pokojowo zademonstrować swoje przywiązanie do wyższych wartości światłej części Europy i pokazać na wpół jeszcze barbarzyńskim narodom słowiańskim dobrodziejstwa płynące z tychże wartości. Ta wesoła i różnobarwna parada ma również być wyrazem protestu przeciwko obskuranckim elitom rządzącym tymi, pozbawionymi możliwości rozwoju, narodami.
Hasłem parady jest dobrowolny postęp i rozwój zacofanych krajów Europy.
Siłą główną i organizatorem parady jest charytatywna i całkowicie pacyfistyczna organizacja zwana (co wynika z wielowiekowych uwarunkowań historycznych) Zakonem Krzyżackim. Jest to głęboko ideowa organizacja zrzeszająca najwybitniejsze osobistości ówczesnego świata, której celem głównym jest działanie dla dobra szeroko rozumianej społeczności europejskiej nakierowana głównie na słabo rozwinięte obszary Polski i Litwy. Organizacja ta cieszy się niebywałym autorytetem w ówczesnej Europie głownie ze względu na niezwykłą sprawność zarządzania i administrowania na terenach Prus (obecnie północna Polska) objętych przez nią we władanie po usilnych zabiegach i prośbach miejscowej ludności.
Staje się jednak coś, nawet na tamte czasy skandalicznego – oto takiej paradzie sprzeciwiają się kacykowie rządzący Polską i Litwą. Wiele wskazuje na to, że władcy ci – nie będąc w stanie zrozumieć głęboko ideowej istoty przesłania takiej parady boją się po prostu utraty swojego wpływu i władzy nad utrzymywanymi w ciemnocie poddanymi.
Skutkiem knowań tych władców hordy Polaków i Litwinów dopuszczają się niebywałego aktu bestialstwa i dokonują rzezi na bogu ducha winnych uczestnikach parady. Jest to czarny dzień w historii dążącej do zjednoczenia Europy.

No i kto mi powie, że tak nie było?

Andrzej J. Kończykowski
Komitet PiS Ochota
Czytaj dalej »

niedziela, 17 czerwca 2012

Szmaciany patriotyzm

Słuchałem ostatnio w „telewizorni” opisu wrażeń pani „redahtorki” na temat 60-tej rocznicy panowania królowej angielskiej. Wspomniana „redahtorka” wskazywała na objawiający się przy tej okazji i zadziwiający jej zdaniem patriotyzm anglików, którzy – niezależnie od tego czy są zwolennikami monarchii czy jej przeciwnikami – cieszą się na te uroczystości i podziwiają swoją królową. W tle tej części „ochów i achów” brzmiało zdziwienie skąd się biorą takie zachowania ludzi. W następnym zdaniu ta sama pani „redahtor” opisywała jak to królowa angielska całe swoje dotychczasowe życie poświęciła koronie i swojej służbie dla imperium.
Może to dziwne ale nasunął mi tu się dość prosty wniosek – osoba, która pełni swoją służbę (zwłaszcza publiczną) rzetelnie, a przede wszystkim w pełnej spójności swoich zachowań z głoszonymi poglądami i deklaracjami – może liczyć na pełen szacunek i uznanie otoczenia. Taki szacunek, który można wyrażać niezależnie od tego czy z poglądami tej osoby się zgadzamy czy wręcz jesteśmy jej przeciwnikami. Szanujemy wtedy człowieka, jego postawę i to co sobą reprezentuje. W tym wypadku chodzi o koronę brytyjska z całą jej historią, flagą itd. i z całą tą widoczną i na codzień niezbyt eksponowaną „otoczką” tworzącą właśnie pojecie imperium brytyjskiego. Takie właśnie zachowania przywódców budują coś co można śmiało nazwać patriotyzmem.
A przenieśmy to na nasz grunt. Pojęcie „patriotyzm” przywoływane jest przy okazji takich zjawisk jak np. impreza w piłkę kopaną. Wyciąga się wtedy flagi narodowe, produkuje kotyliony, śpiewa hymn, bredzi o tym, że ów patriotyzm wymaga np. radosno – wzniosłego kibicowania naszym specom od kopania piłki. Nie da się jednak ukryć, że taka impreza ma charakter wyłącznie handlowy, komercyjny – a całe to wzywanie do zachowań „patriotycznych” (cudzysłów jest tu całkowicie uzasadniony) wygląda jak telewizyjna reklama proszku do prania mająca na celu podniesienie poziomu jego sprzedaży. Tylko co ma się lepiej sprzedawać na skutek takiego wylewu „patriotyzmu”?
Równocześnie, wszelkie inne, tradycyjne (co może brzmieć dość ponuro) odwołania do patriotyzmu takie jak historia, duma narodowa, przywiązanie do flagi, tradycji, chwile chwały i zwycięstw narodu etc.etc. są z zadziwiająca konsekwencją „flekowane”, pomniejszane i wyśmiewane, a w wielu przypadkach określane jako zabobon i ciemnota. Zdanie „...polskość to nienormalność...” brzmi jak przepowiednia wieszcza – z tym, że tego wieszcza przez bardzo małe „w”.
Wychodzi na to, że ekwiwalentem tego co można rzeczywiście nazwać patriotyzmem - co człowiek nosi w sobie jako pewną skalę wartości i wytyczną zachowań – miałby być ten właśnie „patriotyzm handlowy”, który się wyciąga na odgórne hasło jak chusteczkę do nosa – raz się nią pomacha raz wytrze w nią nos – taki „SZMACIANY PATRIOTYZM

Andrzej J. Kończykowski
Komitet PiS Ochota
Czytaj dalej »

Emerytura

Właśnie nasz ukochany Prezydęt podpisał ustawę o tyraniu – bo tylko tak można nazwać to co nasi jaśnie panujący nazywają reformą emerytalną.
Przyjęto - wyjęty z kapelusza -  wiek 67-u lat jako najbardziej właściwy do tego by nabrać prawa do świadczenia emerytalnego. Pomijam już takie proste wątpliwości – dlaczego nie miałoby to być np. 70 lat, a może 74 – też ładna liczba i wiek zasłużony. Dlaczego po prostu nie może to być jakikolwiek inny, wystarczająco długi wiek łącznie z przewidywanym wiekiem zejścia. Mam tu jakieś niejasne wrażenie, ze nikt - na dobrą sprawę - nie przeprowadził jakichkolwiek analiz w tym względzie.
Pomijam również taki drobiazg jak sposób „procedowania” tej ustawy mając na myśli jej tempo tworzenia i uchwalania oraz sposób przeprowadzenia czegoś co rozrywkowo można nazwać „konsultacjami” na jej temat.
Mogę pominąć też taki sobie szczegół, że taka ustawa dotyczy, czy dotyczyć będzie – bagatelka – wielu milionów ludzi, obywateli Rzeczypospolitej i można by oczekiwać, że będzie wdrożona z jakim takim namysłem, a przy tym jako tako przeanalizowana i uargumentowana. Abstrahuję przy tym od faktu, że taka ustawa mogłaby być jakoś uzbrojona w działania w zakresie walki z bezrobociem, ochrony zdrowia, poziomu zarobków, polityki rodzinnej i paru innych, wcale nie najmniej ważnych obszarach naszego pracowniczego życia.

Tak sobie czasem myślę przed zaśnięciem (i przed bliską już emeryturą), czy ja, jako ten statystyczny pracownik Kowalski, zapracowałem na swoją emeryturę czy nie? A gdyby tak zrobić takie oto, dosyć proste obliczenie: jako statystyczny Kowalski pracowałem lat „X”, corocznie zdejmowano mi z moich statystycznych zarobków na fundusz emerytalny kwotę „Y”, przy założeniu, że żyć będę jeszcze statystyczne lat „Z” moja emerytura (jako zwrot zarobionych i odłożonych przeze mnie na ten cel pieniędzy) wyniesie: „X” razy „Y” podzielone przez „Z". Ciekawe czy z tego wyjdzie „G” czy coś innego?
Tymczasem daliśmy sobie wmówić i przyjęliśmy narzucone nam rozumowanie, że nasze pieniądze (te emerytalne) idą „w cholerę na rząd” jako forma nieuchronnego podatku. Rząd z kolei, wcale nie musi się z tych pieniędzy rozliczać, a wypłacane nam emerytury traktuje jako rodzaj dobrego uczynku lub darowizny. Dość znamienne, że nawet w ramach „konsultacji” swojego ze swoim w ramach jaśnie wysokiej rządzącej nami koalicji, zwrócono uwagę na „zbójnictwo” takiego podejścia do emerytur.
Do tego wszystkiego, zadaję sobie również pytanie – co się dzieje z pieniędzmi tych pracowników, którzy nie dożyli wieku emerytalnego a na fundusz emerytalny pieniądze składali.
W sumie mam jakieś niejasne przeczucie, że to żadna reforma, żadna troska o lud pracujący, czy nawet rozgrywka polityczna – to po prostu „...kasa Mieciu, kasa Mieciu...” – wyciągnąć co się da, jak się da i od kogo się da, a lud niech tyra.

A więc czy nie jest to ustawa o tyraniu?

Andrzej J. Kończykowski
Komitet PiS Ochota
Czytaj dalej »

Marsz Pamięci

Zapraszam do zapoznania się już z kolejnym z cyklu reportażów naszego kolegi Zbyszka Downara. Film przedstawia ostatni marsz pamięci z dnia 10 czerwca sprzed Archikatedry św. Jana Chrzciciela w Warszawie przed Pałac Prezydencki. 

Czytaj dalej »